W tym [tamtym] roku czas tak szybko płynie. Nim się zorientowałam był już grudzień, a ja nadal nie czułam magii świąt. Pochłonęły umie w całości poszukiwania nowego lokum, a gdy już je znaleźliśmy – segregacja, pakowanie , wyrzucanie oraz wywożenie do domu na wsi J Oj jak dobrze jest mieć takie miejsce. A i tak pogoda styczniowa sprawiła, że w aucie słucham Michaela Bublé Christmas Special. Pogoda jest bardziej świąteczna niż w samym grudniu:) W końcu udało nam się znaleźć miejsce dla nas. Spełnia większość naszych kryteriów z dwoma na czele: ma osobną sypialnię oraz nie jest wygórowane cenowo. Grudzień cały spędziłam przeglądając nasze rzeczy. Odkreśliłam dzięki temu kilka punktów z mojej świątecznej listy bólu głowy, ale.. albo byłam zbyt sentymentalna i zostawiałam rzezy, które już dawno powinny znaleźć innego właściciela albo wylądować w koszu na śmieci, albo podchodziłam zbyt rygorystycznie i wyrzucałam rzeczy, które później kolejnego sentymentalnego dnia ratował...
Wszystko o wnętrzu. Moim i nie tylko.