No i znów jesteśmy na kolejnym "swoim". Kolejne wynajęte mieszkanie, ale zdecydowanie bardziej nasze niż to ostatnie. Tak zaczynał się post napisany w grudniu. Szczęśliwie przeprowadziłam się na kolejne wynajęte mieszkanie, bliżej naszych nowych miejsc zarobkowania. Mieszkanie było świetne. Przestronne, ciche, z widokiem na pola i las. Urzadzone w bieli, dyskretnie oświetlone, z ogromnym blatem w kuchni. Wreszcie odetchnęliśmy z ulgą, po naszym wielkich zmianach (oboje zmieniliśmy pracę, wiele godzin dziennie zajmował nam dojazd, szukanie niwego lokum, sortowanie, pakowanie i wykorzenie wszystkich gratów). I co z tego... Po miesiącu dostaliśmy telefon: "Bardzo mi przykro, ale muszę Państwu wypowiedzieć umowę..." Grom z jasnego nieba!! Jak można być tak niepoważnym! Wynająć mieszkanie na czas nieokreślony a po miesiącu - out. Ale już nieważne. Co nas nie zabije to nas wzmocni!! Szybko ogarnęliśmy się, kolejne godziny szukania jest! Nasze...
Wszystko o wnętrzu. Moim i nie tylko.