Przejdź do głównej zawartości

Mój wymarzony obraz

Dzięki wpisowi W Cieniu Wielkiej Lipy (klik) znalazłam obraz, który śnił mi się po nocach. Chodzi o Śpiewającego kamerdynera Jacka Vettriano.





Obraz wisi w McDonaldzie w Swarzędzu. Tak bardzo mi się spodobała para tańcząca tango? na plaży.
Wyszukałam w internecie informacji pod takich hasłem.
Ale dopiero gdy trafiłam po lipę dowiedziałam się skąd mogę wziąć mój obraz.
Zainteresowała mnie kobieta z białym parasolem. Przejrzałam dokładnie stronę print-o-rama.pl i znalazłam też Lady Godiva - Mój drugi strzał.






Nie miałam pomysłu na sypialnię ale teraz zastanawiam się, czy ten obraz nie byłby dobrym wykończeniem ściany nad wezgłowiem?







Komentarze

  1. Och, uwielbiam ten temat! Mój ogród to prawdziwe źródło radości i relaksu. Ostatnio szukałam inspiracji do kompozycji kwiatowych i znalazłam fajny artykuł o tym, jakie kwiaty pięknie kwitną jesienią – https://ogrodolandia.pl/jesienne-kwiaty-co-kwitnie-w-ogrodzie-jesienia. Rośliny nie tylko upiększają przestrzeń, ale też poprawiają samopoczucie. Ogród to dla mnie miejsce, gdzie mogę odpocząć i zanurzyć się w naturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy tym fragmencie o remoncie starych, krzywych ścian najbardziej trafia do mnie to, że najpierw trzeba poznać bolączki domu, zanim zacznie się dekorować. Z mojego doświadczenia właśnie instalacja i gniazdka potrafią wyjść dopiero przy pierwszym poważniejszym skuciu albo poprawkach. W takich budynkach często korzystam z praktycznych wskazówek z https://elektryk-krakow.pl/montaz-stacji-ladowania-ac/, bo zasada dokładnego sprawdzenia obciążenia i stanu przewodów jest podobna w wielu modernizacjach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny wybór — tango nad wezgłowiem na pewno zagra, tylko przy wierceniu pod obraz sprawdź, co siedzi w ścianie, bo kable lubią zaskoczyć. A jeśli macie w domu alarm, firanka albo ruchoma dekoracja potrafią oszukać czujkę ruchu, dlatego o rozstawianiu czujek warto poczytać choćby na https://elektryk-wroclaw.pl/instalacje-alarmowe/, zanim przestawicie sypialnię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Remont starego pokoju cz. 1

W zeszłym roku udało nam się wyremontować mój stary pokój w domu rodziców na wsi. Temat był ciężki o tyle, że znów robiliśmy wszystko sami i tylko w weekendy. Niesamowicie ciężko jest pogodzić pracę w tygodniu na etacie w korpo i weekendowe robótki ręczne przy kuciu, gipsowaniu, gładziach, tapetach, listwach i Bóg jedyny wie czym jeszcze. Kocham dom na wsi. Kropka. Kocham, ale do ideału brakuje mu bardzo wiele. Krzywe ściany, tymczasowe rozwiązania, które już od ponad 20 lat funkcjonują (jakoś), drewniane posadzki, przypadkowe tapety, wystające rury, itp. Praca remontowa w takim domu uczy pokory. Nasze pokolenia przyzwyczajone są do lepszych bądź gorszych standardów deweloperskich, prostych kątów, gładzi, urządzania. Tymczasem w takich domach, które budowały się przy okazji życia, po trochu, zdobycznie, tym co było pod ręką nie można zaczynać od koncepcji dekoracji, wnętrza. Trzeba je najpierw dogłębnie poznać, odkryć każdą bolączkę, zrozumieć dlaczego gniazdko wypada, pod...

Przechowaj mnie - DIY z okleiną z Lidla.

Przed świętami w ramach sprzątania postanowiłam zrobić dawno odkładane DIY. Kiedy nie miałam gdzie podziać szalików i rękawiczek z pomocą przyszedł karton po cukierkach z ulubionego dyskontu polaków:) Jak się okazało przy zakupie resztki cukierków można je sobie spakować do kartonika, choć kartonik to chyba mało trafne określenie.          Pudełko stało i czekało, a ja czekałam na odpowiednią folię do oklejenia. W końcu trafiłam na imitację białej deski. Nie chciało mi się bawić w oklejanie pudła tapetą - zbyt wiele zachodu. Bardzo fajny motyw zwłaszcza, że reszta pokoju jest jasna a szafka RTV z czarnego metalowego profilu. Poszło nawet gładko, folia (z Lidla) tnie się dobrze, łatwo przykleja. Nie jest niestety na tyle gruba aby niebieski deseń nie przebijał. Jeśli będziecie oklejać polecam wybrać grubszą okleinę albo pudełko bez wzorów.          Całość pracy: wymierzani...

The limit is in the sky

Miało być zupełnie coś innego. Musze tak zacząć, bo to co powstało na mojej komodzie nie było pierwotnym zamysłem. Każdy element, który się tam znajduje kupiony był z zupełnie innym przeznaczeniem. To nie miało tak wyglądać. Nie miało być takie przyjemnie krzykliwe (przynajmniej dla mnie takie jest), czerwone i paradoksalnie pasujące do siebie.  Ale zacznijmy od początku. Wszystko zaczęło się od grafiki The sky is the limit . Znalazłam ją w internecie i odzwierciedlała to co jeszcze jakiś czas temu działo się u mnie w pracy. Jeszcze kilka miesięcy temu kierownikiem naszego działu był młody, ambitny człowiek z klasą, którego wysoka kultura osobista oraz otwarty umysł inspirował nas do pokonywania gór. Nie było tematów niemożliwych, zbyt trudnych, były tylko ambitne zadania, rzeczowe rozmowy, burze mózgów, które kończyły się efektywnymi rozwiązaniami. Wreszcie po latach pod wodzą starszego pana, który nie potrafił zarządzać ludźmi, działał na niekorzyść firmy, stwarzał nerwo...