Przejdź do głównej zawartości

Kick off with KIK

Kick off kolejnego posta rozpoczęłam w taniej sieciówce, którą znajdziecie wszędzie.
Szwędałam się bez celu po sklepach (mojego Ukochanego nie ma - delagacja), szukając niewiadomo czego. Przejrzałam chyba wszystkie buty, kosmetyki i nawet biżuterię. A na sam koniec z niechęci powrotu do pustego domu zaniosło mnie do KIK'a.
Niby tam nic nie ma ciekawego. Niby sieciówka, nic oryginalnego, każdy to ma. Ale zaczęłam bliżej oglądać i przyglądać się przedmiotom.
Kilka moich koleżanek uwielbia takie sklepy. Zmieniają wystrój raz na tydzień wyciągając z szaf kartony z dodatkami. Może jest w tym jakaś metoda?

A może nie? Dla mnie chodzi najpierw o duszę albo użyteczność. Wykonanie też musi być solidne. A w Kiku spośród tony różnych rzeczy wyszperałam to:

grey_gull

greygull

greygull

greygull

greygull


grey_gull

grey_gull


greygull

First Aid KIT - zamiast starego wysłużonego koszyczka. Wszystkie anty-histaminy, plastry i spray'e na komary już w nim wylądowały:) A mata na stół jest w tak neutralnym kolorze, że i w "mojej" nowej kuchni i na balkonie zda egzamin. Koszyczek już wylądował w kącie:) A w nim butelki z oliwą, olejem, octem i syropem. Od dawna chciałam je w czymś trzymać ale nie mogłam się zdecydować - ta bardzo rozsądna cenowo opcja w tej chwili.

greygull

grey_gull

greygull

grey_gull

Dywanik kupiłam na zalążek balkonu. W środę przychodzą panowie pomalować balustradę. Potem ruszam na podbój. Mam już nowe osłonki i stare lampiony.

greygull

greygull



greygull

grey_gull

Komentarze

  1. Zaciekawiło mnie to, że z takich zwykłych rzeczy z KIK-a da się wyciągnąć coś sensownego do domu. Sam mam podobnie, że najpierw patrzę na użyteczność, a dopiero potem na wygląd. Tu czytałem: http://grey-gull.blogspot.com/2016/07/kick-off-with-kik.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne łupy, w sieciówkach czasem można znaleźć naprawdę solidne i praktyczne rzeczy za grosze. Też uwielbiam klimat, jaki robią lampiony na balkonie – z doświadczenia wiem, jak ważne jest przytulne światło na zewnątrz, zwłaszcza po zmroku. Trzymam kciuki za sprawne malowanie balustrady i udaną metamorfozę!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Remont starego pokoju cz. 1

W zeszłym roku udało nam się wyremontować mój stary pokój w domu rodziców na wsi. Temat był ciężki o tyle, że znów robiliśmy wszystko sami i tylko w weekendy. Niesamowicie ciężko jest pogodzić pracę w tygodniu na etacie w korpo i weekendowe robótki ręczne przy kuciu, gipsowaniu, gładziach, tapetach, listwach i Bóg jedyny wie czym jeszcze. Kocham dom na wsi. Kropka. Kocham, ale do ideału brakuje mu bardzo wiele. Krzywe ściany, tymczasowe rozwiązania, które już od ponad 20 lat funkcjonują (jakoś), drewniane posadzki, przypadkowe tapety, wystające rury, itp. Praca remontowa w takim domu uczy pokory. Nasze pokolenia przyzwyczajone są do lepszych bądź gorszych standardów deweloperskich, prostych kątów, gładzi, urządzania. Tymczasem w takich domach, które budowały się przy okazji życia, po trochu, zdobycznie, tym co było pod ręką nie można zaczynać od koncepcji dekoracji, wnętrza. Trzeba je najpierw dogłębnie poznać, odkryć każdą bolączkę, zrozumieć dlaczego gniazdko wypada, pod...

Przechowaj mnie - DIY z okleiną z Lidla.

Przed świętami w ramach sprzątania postanowiłam zrobić dawno odkładane DIY. Kiedy nie miałam gdzie podziać szalików i rękawiczek z pomocą przyszedł karton po cukierkach z ulubionego dyskontu polaków:) Jak się okazało przy zakupie resztki cukierków można je sobie spakować do kartonika, choć kartonik to chyba mało trafne określenie.          Pudełko stało i czekało, a ja czekałam na odpowiednią folię do oklejenia. W końcu trafiłam na imitację białej deski. Nie chciało mi się bawić w oklejanie pudła tapetą - zbyt wiele zachodu. Bardzo fajny motyw zwłaszcza, że reszta pokoju jest jasna a szafka RTV z czarnego metalowego profilu. Poszło nawet gładko, folia (z Lidla) tnie się dobrze, łatwo przykleja. Nie jest niestety na tyle gruba aby niebieski deseń nie przebijał. Jeśli będziecie oklejać polecam wybrać grubszą okleinę albo pudełko bez wzorów.          Całość pracy: wymierzani...

The limit is in the sky

Miało być zupełnie coś innego. Musze tak zacząć, bo to co powstało na mojej komodzie nie było pierwotnym zamysłem. Każdy element, który się tam znajduje kupiony był z zupełnie innym przeznaczeniem. To nie miało tak wyglądać. Nie miało być takie przyjemnie krzykliwe (przynajmniej dla mnie takie jest), czerwone i paradoksalnie pasujące do siebie.  Ale zacznijmy od początku. Wszystko zaczęło się od grafiki The sky is the limit . Znalazłam ją w internecie i odzwierciedlała to co jeszcze jakiś czas temu działo się u mnie w pracy. Jeszcze kilka miesięcy temu kierownikiem naszego działu był młody, ambitny człowiek z klasą, którego wysoka kultura osobista oraz otwarty umysł inspirował nas do pokonywania gór. Nie było tematów niemożliwych, zbyt trudnych, były tylko ambitne zadania, rzeczowe rozmowy, burze mózgów, które kończyły się efektywnymi rozwiązaniami. Wreszcie po latach pod wodzą starszego pana, który nie potrafił zarządzać ludźmi, działał na niekorzyść firmy, stwarzał nerwo...